TAG | linux
Euro sobie trwa ale nasi już odpadli. Później kibicowałem Holandii ale też odpadła. Teraz chyba będę za Rosją. Byle nie Niemcy. To byłaby porażka piłki nożnej. Jako, że napięcie związane z Euro spadło postanowiłem pogrzebać sobie znowu przy komputerze. Update radośnie oznajmił, że przyszła nowa wersja jednego z bardziej użytecznych programów jakie mam – gnome-do.
Tak sobie szperałem bez celu po internecie i zaintrygowała mnie jedna strona. Opisuje ona jak zsynchronizować kalendarz Korganizera z kalendarzem na google. Sprawa jest dość prosta i wygląda następująco:

Jako, że ostatnio pogrzebałem trochę w swoim środowisku graficznym na Ubuntu – pojawiła się pewna nagła potrzeba innej zmiany. Otóż – od dłuższego czasu używałem konquerora jako moją podstawową przeglądarkę. Toczyliśmy na ircu wiele flejmów o to, która przeglądarka jest lepsza. Jedni zachwalali Operę, inni Firefoxa, a ja oczywiście Konquerora (który pomimo kilku wad spisuje się w tej roli dobrze). Kłótnie dotyczyły głównie szybkości silnika renderującego strony. Tutaj musiałem niestety przyznać rację kolegom – Firefox miał najszybszy silnik. Gecko biło wszyskich, zwłaszcza w becie Firefox 3. Postanowiłem dać szansę Firefoxowi. Wkrótce na moim komputerze pojawiły się jednak inne czynniki, które zadecydował o wyborze przeglądarki…
Nudziło mi się trochę, postanowiłem więc trochę poeksperymentować. Wywaliłem kwin, kicker (tzn. taki standardowy). Zamiast nich pojawiły się compiz oraz avant-window-navigator. Używałem też katapult ale to już przeszłość. Pojawił się gnome-do i zjadł katapult na śniadanie. Przeboleję nawet to, że jest zrobiony dla gnome.



rss
